Problem z prezentem czyli jak rozpoczęła się moja przygoda

Prezent nie tylko dla dziecka 😉

Kupowanie świątecznych prezentów jest dla mnie rok w rok po prostu horrorem. Zawsze się obawiam, że mój pomysł się komuś nie spodoba i będzie mu z tego powody przykro. Z dorosłymi jest o tyle dobrze, że potrafią udawać. Nawet z kolejnej pary obrzydliwych skarpet cieszą się na tyle przekonującą, że sami zaczynamy wierzyć w jakość naszego żałosnego prezentu.
Jednak zupełnie inaczej się sprawa ma w przypadku dzieci. Te małe potwory bywają aż nazbyt szczere i okrutne. Z łatwością potrafią zmieszać z błotem prezent od ciebie. A ty słuchasz tych płaczów i lamentów, przypominając sobie ile godzin spędziłeś na pieczołowitym wybieraniu temu bachorowi jego obśmianego prezentu. Dzieciaki bywają bardzo okrutne i nad wyraz szczere.
Aby uniknąć podobnych wpadek, w zeszłym roku zacząłem wypytywać moich znajomych posiadających dzieci, co ich milusińscy chcieliby od wujka dostać pod choinkę. Na szczęście dla mojego portfela, w większości były to drobnostki. A to piłka do kosza, a to deskorolka itd. W większości zupełnie normalne i wręcz pospolite prezenty. Prezentowa sielanka trwała do czasu wizyty u mojego chrześniaka Andrzejka.
Andrzejek zażyczył sobie coś, o czym pierwszy raz w życiu słyszałem. Jak padło z jego ust, że zamarzył mu się dron wyścigowy, to moją pierwszą myślą było: o jak dobrze, znowu jakaś gra komputerowa.
Jednak to nie chodziło o grę. Andrzejek szybko pobiegł po smartfona i zaczął pokazywać mi zdjęcia tego czegoś. Patrzę, a to jakby samolocik z czterema wiatrakami od procesora. Rodzice Andrzejka zaczęli mu tłumaczyć, że to nie jest odpowiedni prezent dla niego, ale szybko ich uciszyłem i powiedziałem, że jak Andrzejek chce mieć drona wyścigowego, to Mikołaj go zorganizuje. Przecież ile mogą kosztować takie małe wiatraczki, pomyślałem zuchwale.
Następnego dnia udałem się do sklepu modelarskiego, który wyskoczył mi w komputerze jako pierwszy. Podobno mieli bardzo dużą ofertę podobnych zabawek.
Wytłumaczyłem sprzedawcy o co mi chodzi. Bardzo mi polecał drona wystawowego. – Tytanowa rama drona zapewnia mu najmniejszą wagę z pośród całej naszej oferty – Zapewniał sprzedawca – Do tego cztery niezwykłej mocy silniczki, wszystkie na standardowej wtyczce XT60. wiec w przypadku uszkodzenia, istnieje łatwa możliwość wymiany –
Wysłuchałem go do końca i zdecydowałem się na zakup, Lekko pobladłem, gdy usłyszałem cenę. 4 tysiące złotych za wiatraczki do procesora? Ale już trudno, cena bycia chrzestnym jest wysoka.
W dniu świąt zataszczyłem pudło do Andrzejka. Kolacja, kolędy, choinka i pudło pod nią, wielkości sporego telewizora. Nadeszła chwila rozdzielania prezentów. Andrzejek oczywiście cały w skowronkach rozpoczyna dewastacje świątecznego papieru. I nagle błogie chwilę rozdziera jego płacz. Wszyscy skonsternowani pytającym wzrokiem patrzą na Andrzejka. A on w ryk, że jego dron jest biały, a miał być moro, i on takiego nie chce.
Co tu dużo mówić, wpadłem w lekki szał i obecnie nie mogę się prawnie zbliżać do Andrzejka na odległość mniejszą niż sto metrów, pod groźbą więzienia.

Dodaj komentarz